środa, 14 września 2011

Melanz nad Morzem Czarnym

Zaczne od odpowiedzi. Maciej, to nie 30 zeta, tylko 30 zelkow (GEL), gruzinskich Lari, czyli prawie dwa razy tyle w naszych zlotych. Niestety noclegi tutaj sa drogie. Sa niewspolmiernie drogie, do warunkow i innych cen. W tej samej cenie co tutaj mozna dostac nocleg w Lizbonie. Poszaleli z tymi cenami. jedzenie jest ciut tansze.
Znaczy mozna jeszcze w ogole tanie, gdyby samemu gotowac, albo chociaz jesc na ulicy. Za khachapuri wielkosci sredniej pizzy placi sie 3 GEL czyli 6 zlotych.
To jest khachapuri Adzarskie za 5 GEL, ale udalo mi sie zjesc tylko polowe:

A mozna sie tym najesc na caly dzien. Surowka do tego (wielka fura pomidorwo i ogorkow) drugie 3 GEL. Gdyby jesc juz bardziej wyrafinowanie, to glowne danie np. takie miesko w sosiku z pomidorami, to juz 6-7 GEL czyli 12-14 zl. Kawa w kafejce od 0,5 do 1 GEL (1-2 zl), podobnie herbata.
Za to transport jest niewspolmiernie tani. Przejazd autobusem miejskim, a wlasciwie nawet podmiejskim, bo jezdzimy 101 do Kvertisi, gdzie zatrzymala sie Agata z Krzysiem (u nich jest fajniejsza plaza, niestety tez z kamieni), to placimy 0,4 GEL cyli 80 groszy, a jedziemy jakies 18 kilometrow. Za marszutki placi sie 0,4 do 0,8 GEL na blizsze odleglosci. Za bilet na pociag z Batumi do Tbilisi, a juz go kupilysmy, bo trzeba wczesniej rezerwowac, zeby miec miejsce, 400 kilometrow, kuszetka, zaplacilam 23 GEL, czyli 45 zl.
Godzina w kafejce internetowej to 1 GEL (2 zl). A komputer rakieta tutaj jest.
To taki mini cenniczek. Generalnie Gruzja nie nalezy do najtanszych krajow. Mozna tutaj duzo taniej zyc, ale gdziekolwiek a Ameryce Srodkowej, czy Poludniowej, nie wspominajac o Indiach i Azji Poludniowo-Wschodniej, gdzie bylam, bylo taniej niz tutaj. No i ceny tutaj nie sa zupelnie wspolmierne do jakosci.
Ed, jesli chodzi o ryby, to kiepsko tutaj z nimi w menu. Moze w tych exclusivnych restauracjach podaja wiekszy wybor, ale ani nie planujemy z powodow cenjowych tam isc, ani z powodu oblegajacych te miejsca oblesnych... nie bede konczyc.
No ja juz sie nauczylam czytac po gruzinsku i potrafie pisac po gruzinsku, tymi ich robaczkami, niestety to nie wystarczy. trzeba jeszcze znac slownictwo, ale kupilam slownik i pracuje i nad tym. Kazde slowo, jakie im sie powie po gruzinsku budzi ich zadowolenie, wiec warto.
Aga sie smieje, jak czytam :) Byl w telewizji gruzinskiej wywiad z J. kaczynskim. I byly pod spodem jakies napisy, wiec zaczelam je czytac po gruzinsku, ale tak literowalam po woli, ze Aga wyskoczyla, ze czytam jak ktos powaznie opozniony w rozwoju. teraz czytam juz na tyle szybko, zeby przeczytac, do jakiego miasta jedzie marszrutka przejezdzajhaca obok nas. Znaczy na tyle szybko, zeby jeszcze machnac reka i ja zatrzymac.
Dzisiaj jedziemy znowu na plaze do Agaty i Krzysia. Woda tam czystsza w morzu i jakos tak bardziej kameralnie na plazy.
Uparlam sie, ze zbuduje zamek (to na razie makieta, dzisiaj popracuje nad wieksza warownia. Krzys wczoraj zrobil swietny akwedukt z kamieni ;)

A to zdjecie specjalnie dla Wiktora. Sztucce bardzo sie przydaly, Wicu :)

2 komentarze:

  1. czyli nie aż tak tanio, jak słyszałem, ale i tak mniej, niż w Polsce. inna sprawa, że ceny w naszych sklepach to już coraz większe przegięcie. wypierdzielamy do gruzji. ooo, i napisz, jakie są tam gazety. przynajmniej wizualne, no i czy są jakieś polskojęzyczne periodyki. buziole.

    OdpowiedzUsuń
  2. he!

    ten banan mówi sam za siebie :D a w restauracjach oczywiście mnóstwo pięknych mężczyzn :D a co za tym idzie... pojawia się wątek erotyczny :D

    A nie mówiłam, że będziesz te gruzińskie robaczki czytać? Mówiłam!

    OdpowiedzUsuń