Tak, dojechalysmy do Batumi. Tutaj nasz ostatni dluzszy przystanek. Zostaniemy tu do 15 wrzesnia najprawdopodobniej.
Inaczej tutaj jest niz w gorach. Tak kurortowo. Nie wiem, do konca, jak to napisac. Ale jeszcze dwa slowa o poecie. W Akhaltsikhe sprawa sie troche wyjasnila. Narodowy poeta do bratanek Alexiego - Mosi, o ile dobrze pamietam. To w ogole ciekawa historyjka i nie do konca jeszcze rozwiklana.
Trafilysmy na koniec w Akhaltsikhe do takiego uroczego baru, gdzie pracuja trzy babki: Bela, Maia i Maia.
Oto one:
Skojarzyly nam sie z takim bodajze libanskim filmem "Carmel". Kobitki, juz pozno bylo, spiewaly wraz radiem, jedna czytala gazete wszystkim trzem, przy czym Bela spala z glowa na stole. Pracuja od 10 do 10, potem jeszcze obowiazki w domu, a jednak byly niesamowicie zadowolone, energiczne, usmiechniete. Bela wlasnie przyniosla nam nastepnego dnia na sniadanie tom poezji Mosi Bekauriego.
Marszrutka do Batumi zamiast cztery godziny jechala - szesc. I kiedy dojechalysmy to padalo. A ze bylo jednoczesnie cieplo, to pogulalysmy troche po miescie.
Jedna twarz Batumi:
I druga:
Zatrzymalysmy sie w dosc drogim hoteliku po 30 zelkow od osoby, ale juz na jutro mamy zabukowany pokoj po 25 od osoby.
Dzisiaj pierwsze wyjscie na plaze, albo cos co mi sie wydawalo bedzie plaza. Sluchajcie, to jakis zart jest. Tutaj nie ma piasku, a kto widzial plaze, na ktorej nie mozna ulepic zamku. Tutaj mozna, jasne, ale przy pomocy kropelki chyba.
Do survivalu na plazy potrzeba odpowiednio grubo podbitego sprzetu:
Zupelnie inaczej sobie wyobrazalam tutaj plaze.
A tu wersja z morzem w tle:
Dzisiaj prawdopodobnie przyjada Agata i Krzys i juz jestesmy umowieni na wieczor, tylko nie wiem, czy da rade, na ten. My z Aga juz na pewno idziemy na czacze. Wczoraj zagryzana cytrynka posypana pieprzem bardzo dobrze zrobila mi na zoladek. A ledwo sie trzymal po 6 godzinach w wytrzasajacej flaki marszrutce.
Teraz kilka spraw:
Kiti i Mis: z moich dposwiadczen tutaj w Gruzji to na razie odradzalabym wyprawe off-roadowa, wystarczajaco podniecajaca bedzie tutaj wyrawa roadowa. Roady tutaj sa jak off-roady w Polsce, a wiecie, ze nasz kraj trudno przebic.
Kiedy wracamy?
To wazne! Przylatujemy w sobote 17 wrzesnia. Planowo przylot jest o godz. 15.05, ale... lecimy Aero Svitem przez Kijow, a te linie podobno miewaja opoznienia. Nasz numer lotu to: W 4752, Aerosvit Airlines.
Dlaczego podaje, bo moze... akurat... ktos bedzie tego dnia po poludniu wracal z Warszawy do Bydgoszczy autem na przyklad i chcialby nas zgarnac. W zamian bedziemy kontrybulowac w kosztach paliwa i mozemy zapewnic kilka historyjek po drodze (jesli bedziemy mialy jeszcze sile).
Jovi, gdybys chciala sie wymienic (na powrot) ksiazkami z Aga, to tez zapraszamy na lotnisko ;)
Aga o konfietach (specjalnie dla Edgara):
Pierwsze wrazenie, ze bardzo duzo cukierkow i ciastek zawiera orzechy. W Kazbegi bylo kilka pudelek z roznymi typami cukierkow czekoladowych, ale kiedy zaczelam sie im blizej przygladac, kazdy rodzaj zawieral albo orzechy albo migdaly. Czekolady polskie sa mowiac szczerze smaczniejsze od gruzinskich. Nie ma tu duzego ich wyboru. Jesli chodzi o ciasta, to sa ogromne, wielkie, jakby miala sie nimi najesc cala rodzina. Oblozone kremem i sa to zwykle ciasta biszkoptowe przekladane masami kakaowymi, smiatankowymi, itp.
Serniczka tutaj nie widzialam, (makowca tez nie - dodala Agata i jeszcze wspomniala ze tutaj drozdzowki sa jak inside out. Czyli maja kruuszonke w srodku).
drogi hotel - 30 zeta hehehhh, wynoszę się do Gruzji :D napisz topik z cennikiem, please :)
OdpowiedzUsuńHej, dziewczyny!!! Dzięki za kolejnego spot-a. Z komentarzami widzę że kiepsko, ludzi poszli w rozsypkę..każdy ma robótkę!
OdpowiedzUsuńAga, osobiste podziękowanie za konfiety.. ;)) Bylem ciekaw, czy mają podobnie z słodyczami jak w Turcji..co do smaku chyb atak, ale do ilości nie..
Morze musi być piękne i cieple..chcę do moooorza.. =))) Kamyki w sam raz do ułożenia dróżki na ogródku..może taki biznesik z importem tych tanich kamyków do Polski czy EU?? Ja wchodzę..hehehe... Podobno mają tam kraby i krewetki, łowisz, gotujesz i jesz..
Widzę, że kleją się do was te rosyjskie słówka i rrrobi się smaczek z wycieczki..jak daleko jesteście z nauką języka gruzińskiego??
Ale tak, to czekamy na was..