piątek, 2 września 2011

Juta - przepiekna dolina Sno i dalej pod Chaukhi

Dzisiaj byl, przynajmniej jak na razie dzien przepieknych widokow. Pogoda swietna, bo w nocy byla potezna burza. Po prostu trzaskalo, blyskalo lalo i hulal wiatr.
Zamowilismy juz wczoraj taksowke na czworke do Juty (czyt. dzut). Nata zalatwila nam taniej, taka za 60 zelkow czyli po 15 od lepka. Tam do Juty juz nie jezdza marszrutki. Wiekszosc trasy jest w fatalnym stanie, przejada tam tylko glownie jeepy, albo cokolwiek na 4WD i to najlepiej jak najstarsze, zeby woda, a raczej brody przez ktore trzeba przejachac nie munieruchomila auta z powodu zalanej elektryki. Do tego trasa wiedzie wzdluz przepasci, supiacej sie drogi i takie tam... My - jak sie mozna domyslac - pojechalismy najbardziej popularna tu niezniszczalna, niesamowicie trwwarda lada niwa.
Zdjecie z autem za nami i naszym drajwerem.
A propos, przyjechalismy tym bialym, a nie tym zoltym bardziej z tylu.
Krzys czul sie juz fatalnie, wiec puscil nas przodem, powiedzial, ze gdziej przebazuje na sloneczku i poczeka az wrocimy.
A nas czekalo juz glownie 2,5 godziny pieknych widokow:
przebrniecie przez strumien:
i odpoczynek pod Chaukhi:
Ja juz sobien postanowilam, ze tam wroce. Normalnie mozna isc dalej, obok Chaukhi (to ta na zdjeciu drugim od gory, czyli tym powyzej zdjecia z Aga w strumieniu), az do Roszka Pass (3338 m npm.) i dalej zejsc do Korsha. To z Juty zabiera 1 dzien i chyba warto sie tak porwac. Ale Agi na takie cos nie uda mi sie namowic.

Agata i Krzys pojechali dalej. Za dwa dni maja wiertalot do Swanetii. A my chyba jutro sprobujemy zamiast przez Roszka Pass przebic sie na druga strone do Khevsureti a dokladnie do Shatili i potem Mutso. A jak sie nie uda to... to cos wymyslimy ;)

A propos, Sylwia miala racje. Juz sie nauczylam pisac po gruzinsku. To moje pierwsze wypociny. Nie wiem, czy wspominalam, ze Nata jest nauczycielka gruzinskiego i nie mogla sobie odmowic lekcji ;)
To po prawej to juz ladnie moje imie i nazwisko, a po olewej cwiczenia. Jeszcze kilka dni, a bedziemy znaly caly alfabet, a poza tym potrafimy juz liczyc do... dwoch: erti, ori. Na przyklad nasz drajwer nie zna rosyjskiego w ogole. Przydalo sie, bo umowilismy sie z nim na godzine pierwsza. A to juz umialysmy :D
Michal, kaca nie bylo, a przynajmniej dzisiaj ;)
Maciej, rezimu nie ma w kwestii palenia, ale policja tutaj chyba jest dosc surowa. To tez musimy sprawdzic, choc mam nadzieje nie na wlasnej skorze.
Edgar, filmiki nagrywam, zobaczymy, co z tego bedzie, o slodyczach, to Aga bedzie ci musiala opowiedziec, bo ona sie nimi zajada, a zdjec przeciez wszystkich nie moge wrzucic, cos musze na powrot zostawic. Herbate pilysmy na razie glownie azerska i byla przepyszna. Na pewno przywioze ja do Polski.
Qska Mala, teraz bedzie pewno przerwa w uzupelnianiu, bo jedziemy troche w gleboka dzicz :)


11 komentarzy:

  1. A na to trzaskanie hulanie i wiejący wiatr konieczna jest nutka erotyzmu :D

    A propos... Sylwia ma zawsze rację :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Czołem dziewczyny! Serdecznie dziękuję za lekturę. Qska prosimy o wnikliwy rekonesans terenu, pod kątem naszej wspólnej wyprawy off-roadowej:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Qska a co to za "arafatka" co ją ubraną masz?

    OdpowiedzUsuń
  4. Wiem wiem - to pewnie ta cerkiewna... Niech żyje spostrzegawczość! :P

    OdpowiedzUsuń
  5. Agata prosiła, żeby tu umieścić informację, że u nich ostatnio problem z siecią, ale wszystko w porządku i jutro wyjeżdżają z Gori oraz, że Gruzja ciągle je zaskakuje.

    OdpowiedzUsuń
  6. Czołem dziewczyny! =)))
    Agatko, wielkie dzięki za wytrwałość i dociekliwość dziennikarską oraz sprawdzenie mojego dziadka. =))) Z tego co mi przekazałaś, to wynika, że moja babka ma więcej sekretów i niewyjaśnionych spraw/tajemnic, niż się wydawało przez te 40 lat.
    Mam fotki dziadka, ale żadnych innych nazwisk i dat. Musi to niestety poczekać na swoją koleje i rozwinięcie.. ;)
    Czekam na wasz powrót i fotki z Gori oraz te namiary na kolesia..
    Poproś Agnieszkę by się wypowiedziała o tych słodyczach - ciekaw jestem..
    Materiału będzie dużo, to rozumiem, że coś w prasie też się pokaże??

    თქვენ მალე (t’k’ven male)
    czyli, see you soon!

    OdpowiedzUsuń
  7. jeszcze trochę...
    Co do tych zapisów, to apetyt rośnie w miarę czytania i jeszcze bardziej chcę się na wyjazd do Gruzji - więc piszę się na kolejną wizytę z góry! =)
    W sumie pomysł "Kiti&Mi$" off-road-owej na JEEP-ach jest niezły. Z góry rozrysować trasę i jechać z południa na północ i z zachodu na wschód..byłoby SUPER!
    Więc informacja i kontakty z lokalną ludnością jest na wagę złota.. tylko zbierać!

    OdpowiedzUsuń
  8. Dziewczyny, a co z mapą podróży? Ile km macie już zrobionych? Ile planujecie jeszcze przejść? Wg Google Map, drogi są nieprzejezdna oraz nie można policzyć żadnej trasy w Gruzji! ;))

    OdpowiedzUsuń
  9. Dzicz dziczą, ale my tu czekamy na nowe relacje. Trzymajcie się ciepło!!!

    OdpowiedzUsuń
  10. Właśnie...

    Ja tu na erotyczne smaczki czekam, a wy w dziczy siedzicie... ech

    OdpowiedzUsuń